W piątkową noc 11 kwietnia 2008 r. rozpoczęła się nasza
przedmaturalna pielgrzymka do Częstochowy i Lichenia, połączona z wycieczką do
Warszawy. Wyjechaliśmy spod szkoły o drugiej w nocy: klasa III C oraz część klas III
A i III B ze swoimi wychowawcami. W autokarze część uczniów spała, część - nigdy
niezmęczona - prowadziła rozmowy i spać nie miała zamiaru. Do Częstochowy dotarliśmy
o piątej rano. Było więc sporo czasu do szóstej - godziny odsłonięcia Cudownego
Obrazu. Na Mszy Świętej było zgromadzonych bardzo dużo tegorocznych maturzystów z
całej Polski. Wszyscy w skupieniu gorąco prosiliśmy Matkę Bożą o dobrze zdaną
maturę, przyjęcie na studia i dalszą pomoc w dorosłym życiu. Po mszy świętej
odprawiliśmy nabożeństwo drogi krzyżowej, które poprowadzili Asia Maśko, Waldek
Knurowski i Sylwia Radzięta. Następnie mieliśmy czas wolny. Podzieliliśmy się na
mniejsze grupki i zwiedzaliśmy pozostałe miejsca Jasnej Góry. Ja zdecydowałam się
iść jeszcze raz do kaplicy, by dać na ofiarę, pomodlić się i dokładnie kaplicę
obejrzeć. Następnie poszłam do znajdującej się obok Bazyliki p.w. Krzyża Świętego
i Narodzenia Matki Bożej, która jest przepięknym dziełem barokowym. Wspaniała
dekoracja i malowidła zapierały dech w piersiach. Potem udałam się na Wieżę
Jasnogórską, która ma 106 metrów wysokości. Widok z wieży rozpościera się na
całą Częstochowę, niestety część zasłania smog. Czas wolny szybko się skończył
i nadszedł czas na dalszą podróż. Kierunek - Licheń.
Na miejsce dotarliśmy około piętnastej. Pierwszym miejscem, gdzie
się udaliśmy był las grąbliński - miejsce objawień Matki Bożej. Odmówiliśmy tam
wspólnie różaniec, który poprowadziła Renia Radzięta, a wspomagali ją: Lidka
Zapiór, Daria Stokłosa, Natalia Fitrzyk, Karolina Janiczek, Paweł Krawczyk i Staszek
Knurowski. Modliliśmy się przed Kaplicą Objawień, a także całowaliśmy symboliczny
głaz z odciśniętymi stopami Matki Bożej. Idąc po alejkach lasu, wzdłuż stacji Drogi
Krzyżowej, można rozważać tajemnicę Męki Pańskiej. Wzdłuż ścieżek są także
umieszczone liczne głazy, na których znajdują się nazwiska fundatorów i dobrodziejów
Sanktuarium.
Dom noclegowy znajdował się około 4 km od Bazyliki Matki Bożej
Licheńskiej. Zostawiliśmy tam bagaże i zjedliśmy obiad. Następnie udaliśmy się na
teren Sanktuarium. Pierwszym punktem zwiedzania była Golgota - sztucznie usypana kamienna
góra będąca labiryntem korytarzy, grot, kapliczek i płaskorzeźb. Nie ominęliśmy
również schodów pokutnych. W następnej kolejności poszliśmy do Bazyliki, gdzie jest
cudowny obraz Matki Bożej. Bazylika przytłacza swoim ogromem. Zajmuje ona ponad 2
hektary powierzchni, a wieża ma 141 metrów wysokości. Osobiście zachwyciło mnie
brzmienie organów, piękne i potężne, a także dekoracje. Czas wolny poświęciłam na
ponowne wejście na Golgotę, dokładne obejrzenie Bazyliki i modlitwę, a także nabranie
wody z Cudownego Źródełka. Niestety wieża Bazyliki była zamknięta dla pielgrzymów.
Do domu noclegowego wróciliśmy wieczorem. Po kolacji poszliśmy spać
(oprócz nielicznych "nocnych marków"), a wstaliśmy przed szóstą rano. Jakie
były nasze wrażenia? Pokoje podobały nam się, a jedyne, co nam przeszkadzało, to
zimne kaloryfery. Po rannej Mszy Świętej udaliśmy się w dalszą drogę. Kierunek -
Warszawa.
W Warszawie najpierw pojechaliśmy się na grób księdza Jerzego
Popiełuszki, który znajduje się na terenie kościoła św. Stanisława Kostki na
Żoliborzu. Znajduje się tam także pomnik Małego Powstańca i wstrząsające tablice
poświęcone żołnierzom Powstania Warszawskiego. Następnie zwiedzaliśmy Zamek
Królewski z niezwykle sympatycznym i kompetentnym Przewodnikiem. Byliśmy także przed
Grobem Nieznanego Żołnierza. W czasie wolnym zwiedzaliśmy Stare Miasto: bazylikę św.
Anny, katedrę Św. Jana, basztę, jeździliśmy najstarszymi w Warszawie ruchomymi
schodami, kupowaliśmy pamiątki, robiliśmy sobie zdjęcia przed Pałacem
Namiestnikowskim - siedzibą Prezydenta RP, a także szukaliśmy miejsc, gdzie można by
było w miarę tanio coś zjeść. Niestety, nie zobaczyliśmy na Starówce warszawskiej
Syrenki, która została zdjęta z cokołu i prawdopodobnie oddana do renowacji.
Byliśmy bardzo zmęczeni, ale pojechaliśmy jeszcze do Łazienek.
Powszechną atrakcję wzbudzały pawie, które nie chciały jednak rozłożyć swoich
ogonów. W parku spędziliśmy niewiele czasu, ponieważ było zimno. Obejrzeliśmy
jedynie w pośpiechu pałac na wodzie - rezydencję króla Stanisława Poniatowskiego,
piękny pomnik Fryderyka Chopina i amfiteatr.
W drodze powrotnej obowiązkowo zatrzymaliśmy się w McDonald'sie, bez
tego nie może odbyć się żadna wycieczka! :)
Do domów wróciliśmy się 13 kwietnia około drugiej w nocy, bardzo
zmęczeni, niewyspani, ale ogromnie szczęśliwi. Szkoda, że to już ostatnia wspólna
wycieczka z przyjaciółmi z liceum... |