W dniu 30 kwietnia 2010 r. uczniowie
naszej szkoły wzięli udział w inscenizacji historycznej zorganizowanej w Bochni z
okazji 700 - lecia urodzin króla Kazimierza Wielkiego. "Wizyta Króla Kazimierza
Wielkiego w Bochni" rozpoczęła się przejsciem orszaku przebranego w stroje
historyczne z Placu Turka ulica Górską, Kazimierza Wielkiego na Rynek, gdzie odbyło sie
powitanie króla, a po nim część artystyczna. Do tego właśnie orszaku została
zaproszona 10 - osobowa grupa uczniów Zespołu Szkół im. Św. Jadwigi Królowej w Żegocinie.
Ubrani w stroje z epoki giermkowie (Grzegorz Rutkowski, Mikołaj Giza, Daniel Dudek,
Tomasz Surma) oraz damy dworu (Aneta Matras, Kinga Jędrzejek, Karolina Kaczmarczyk,
Katarzyna Matras i Dorota Piwowarczyk) w historycznych sukniach maszerowali w końcowej części
orszaku. Bractwem z Żegociny dowodziły panie nauczycielki: Agata Flaga, Karolina Oliwa
Jurczyk i Stanisława Stach.
Takich obrazów historycznych nie widziano w Bochni od bardzo dawna.
Organizatorom sprzyjała piękna, letnia wręcz aura, która ściągnęła tak na sam
rynek jak i trasę przemarszu orszaku rzesze bochnian. Na czele pochodu szli werbliści -
uczniowie Szkoły Muzycznej w Bochni. Zaraz za nimi, na koniu jechał sam Król Kazimierz
(postać odtwarzał krakowski aktor Tadeusz Łomnicki). Również konno towarzyszyła mu
żona - królowa Aldona Anna (Ilona Mocię - asystentka burmistrza miasta Bochnia). Za
nimi jechali kolorowi rycerze ze straży przybocznej oraz pozostałe osoby ze świty królewskiej.
Konną część orszaku zamykał biskup Bodzanta (Krzysztof Kasprzyk) jadący powozem, za
którym kroczyła grupka mnichów i mniszek. Następnie posuwali się piesi rycerze
(Sekcja historyczna Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej, Hufiec
Rycerstwa Małopolskiego "Leliwa" z Sandomierza, Niepołomickie Bractwo Rycerskie i
Grupa Odtwórstwa Historycznego "Per saecula" z Nowego Wiśnicza). Po nich kroczyła młodzież
z I Liceum Ogólnokształcącego, noszącego przecież imię monarchy oraz bractwo z Żegociny
- uczniowie z Zespołu Szkół im. św. Jadwigi Królowej w Żegocinie.
Gdy orszak zbliżył się do bramy powitalnej, ustawionej w narożniku
rynku, oczekiwał tam już "komitet powitalny", który stanowiła para dzieci w
strojach krakowskich i z chlebem i solą, oraz (siedzący na koniu) burmistrz. Po
serdecznym przywitaniu pary królewskiej przeszła ona wzdłuż szpaleru ludzi i zasiadła
na tronach, ustawionych na głównej scenie. Po bokach króla i królowej zasiedli włodarze
miasta i powiatu , część świty królewskiej i rycerstwa, reszta członków orszaku
zasiadła na drugiej scenie, ustawionej obok. Po oficjalnym przywitaniu króla na bocheńskiej
ziemi (w wykonaniu burmistrza) głos zabrał król, który pochwalił bochnian za widoczne
gołym okiem zmiany i wyraził radość z tego powodu.
Następnie przedstawiciele licznych stanów i grup społecznych przystąpili do składania
władcy darów. Nie zabrakło pośród nich hutników, górników i rolników, efektownie
ubranej starszyzny cechowej, przedstawicieli rektoratu Wyższej Szkoły Ekonomicznej,
Stowarzyszenia Bochniaków oraz młodzieży.
Kolejna część przedstawienia zaczęła się od wystąpienia
dyrektora muzeum, Jana Flaszy, który opowiedział królowi historię jego pomnika
(najstarszego w kraju), a potem złożyły się nią scenki rodzajowe, w których
przypomniano zasługi, jakie władca położył dla rozwoju Bochni: opracowanie statutu
dla bocheńskiej kopalni, założenie (znowu pierwszej w kraju) instytucji opieki nad
robotnikiem - szpitala i przytułku św. Krzyża oraz poprawę lokacji miasta. Bezpośrednio
po tym młodzież z I LO odegrała przed władcą kilka scen z jego życia.
Ostatnia część widowiska była najbardziej dynamiczna i widowiskowa.
Rozpoczęła się od orientalnych tańców brzucha, a zaraz po tym strażnicy miejscy (jak
najbardziej oryginalni) przywlekli przed oblicze króla dwóch pojmanych łotrzyków -
nieuczciwego piwowara i hazardzistę, których sąd miejski skazał "na gardło". Król,
powodowany swoim jubileuszem darował obu życie, jednak ich występne uczynki nie mogły
pozostać zupełnie bez kary, zatem pozostałą część widowiska spędzili zakuci w
dyby. Gdy słoneczko niemiłosiernie prażyło ich karki w szranki stanęli zakuci w stal
rycerze, którzy bili się o laur, włożony na głowę najlepszego z nich osobiście
przez królową.
Zaczęło zmierzchać, gdy królewski orszak udał się w drogę powrotną na Wawel.
Inscenizacja "Wizyta Króla Kazimierza w Bochni" była doskonałą okazją
do przypomnienia, zwłaszcza młodszemu pokoleniu dokonań tego nieprzeciętnego władcy.
Dla najmłodszych atrakcyjna była zwłaszcza forma, w jakiej to uczyniono - kolorowe
stroje, lśniące pancerze, konie, orientalne tancerki . Ciekawym zabiegiem był też
udział w inscenizacji osób, które zagrały samych siebie: burmistrza, starostę i ich
zastępców. |