PRASA
PISAŁA O NASZEJ SZKOLE
Dziennik Polski - 21
stycznia 2003 r.
Uczniowie czwartych
klas Liceum Ogólnokształcącego w Źegocinie bawili się w sobotę na swojej studniówce.
W 10-letniej historii żegocińskiego ogólniaka była to już siódma tego typu impreza.
Zorganizowano ją w sali widowiskowej źegocińskiego Domu Kultury. Doskonała zabawa trwała
do samego rana.
Bal rozpoczął się tuż po dziewiętnastej. W sali udekorowanej przez
samych uczniów prawie dwoma tysiącami baloników panowała odświętna atmosfera. Wśród
gości znaleźli się między innymi wójt gminy Żegocina - Jerzy Błoniarz i w podwójnej
roli - Przewodniczącego Rady Gminy w Źegocinie i ojca jednej z maturzystek - Jan
Marcinek. Studniówka rozpoczęła się od powitań i życzeń. Głos zabrały najpierw
przewodnicząca samorządu klasowego Małgorzata Pączek i jej zastępczyni Anna Marcinek,
a następnie dyrektorka Zespołu Szkół w Żegocinie - pani Danuta Pączek. Udanej zabawy
życzył przyszłym maturzystom Jerzy Błoniarz. - Bawcie się do rana, aż kogut zapieje,
a od poniedziałku -do roboty! - powiedział na zakończenie krótkiego wystąpienia. Do
swoich podopiecznych zwróciła się także wychowawczyni klasy - pa Barbara Wolak. Jak
nakazuje tradycja, bal rozpoczął się polonezem, w rytm którego tańczyły 33 pary. Po
polonezie przyszedł czas na profesorskiego walca, a potem rozpoczęło się już taneczne
szaleństwo. Zabawę przerwano na kilkadziesiąt minut występem artystycznym uczennic
klasy maturalnej (w tym 33-osobowym zespole jest tylko czterech chłopców). Dziewczęta
zaprezentowały ułożone przez siebie wiersze i piosenki, prezentujące w krzywym
zwierciadle uczących ich nauczycieli. Za rok żegocińską szkołę czekają aż dwa bale
maturalne. Matura obejmie bowiem także uczniów klas trzeciej Liceum Ogólnokształcącego
dla Pracujących.
"Moja Bochnia i
powiat" - nr 7/8, 2002 r.
Z wiejskiej na Wiejską?
W marcu bieżącego roku podczas nagrania programu telewizyjnego,
prezentującego pracę Samorządu Uczniowskiego w Żegocinie, zapytano Wójta Gminy, jak
się czuje ze świadomością, że ci młodzi samorządowcy zajmą kiedyś jego miejsce.
Pełna optymizmu i wiary w przyszłe sukcesy Gminy odpowiedź, uświadomiła mi po raz
kolejny, jak ważną sprawą jest uczenie młodych ludzi samorządności. Wydaje się, że
żegocińska szkoła potrafiła dobrze wykorzystać i zagospodarować w tej sferze ogromny
potencjał możliwości, pomysłów i młodzieńczego zapału.
Doceniono nas w Warszawie
Działający od ośmiu lat Samorząd Uczniowski przy Liceum
Ogólnokształcącym i Zasadniczej Szkole Zawodowej cieszy się popularnością wśród
młodzieży szkolnej (co roku pracuje w nim blisko czterdziestu uczniów), jest
akceptowany i popierany przez nauczycieli. Dyrektor P. Danuta Pączek często stwierdza,
że Samorząd jest autentycznym współgospodarzem szkoły. Działalność SU jest
widoczna w środowisku lokalnym i wspierana przez władze gminne i parafialne. Z dumą
możemy stwierdzić, że nasz Samorząd jest znany w skali wojewódzkiej i
ogólnopolskiej: cztery lata temu zajął II miejsce w I Ogólnopolskim Konkursie: MÓJ
SAMORZĄD pod hasłem "Nie pytaj, co szkoła robi dla ciebie, lecz powiedz, co ty
robisz dla niej" (w nagrodę dwóch uczniów wyjechało do Francji, aby wziąć
udział w warsztatach samorządowych), a w tym roku nagrano i trzykrotnie wyemitowano w
TVP 3 Kraków program "Bzik kontrolowany" o wzorcowej pracy SU w Żegocinie.
Podczas forum powiatowego samorządów uczniowskich szkół średnich dotyczącego form
pracy samorządu, organizowanego przez nasz SU, jedna z uczennic bocheńskiej szkoły
powiedziała: "U was wszystko jest możliwe, wy jesteście z innej bajki".
Skąd bierze się taka popularność organizacji, która w wielu
szkołach - powiedzmy sobie szczerze - jest traktowana przez uczniów i nauczycieli jako
zło konieczne, często bywa pewnego rodzaju opozycją uczniowską wobec nauczycieli i
szkolnej dyscypliny? Odpowiedź jest prosta, nawet banalna: taki efekt przyniosła dobrze
zaplanowana i systematyczna praca oraz wzajemne zrozumienie uczniów i nauczycieli. Cała
mądrość polega na tym, aby tę niepopularną receptę na sukces powszechnie
zaakceptować i wytrwale realizować.
Formy pracy czyli szczegółowy przepis na sukces
W żegocińskiej szkole co roku w październiku odbywają się wybory
do nowych władz SU, w ciągu tygodnia konstytuuje się nowy zarząd, który opracowuje
plan pracy na okres swojej kadencji. Samorząd jest organizatorem takich imprez, które
zapewne odbywają się w każdej szkole, jak: uroczyste rozpoczęcie i zakończenie roku
szkolnego wraz z oprawą Mszy Świętej, Dzień Nauczyciela, zabawa andrzejkowa, dzień
Świętego Mikołaja, apel przedświąteczny i Wigilia samorządowa, zabawa choinkowa,
dyskoteka walentynkowa, Dzień Wiosny, apel Wielkanocny, z tym, że uroczystości te
odbywają się u nas z wielkim rozmachem. Wigilia jest bardzo wystawna, dla blisko
pięćdziesięciu osób, bo często goszczą u nas absolwenci. Święty Mikołaj przynosi
prezenty ufundowane przez SU wszystkim (!) uczniom i pracownikom szkoły. W Dniu Wiosny
notuje się najczęściej jedną z najwyższych frekwencji w ciągu roku, gdyż szkoda
takich atrakcji, jak np. loteria fantowa, której główną wygraną jest złoty
pierścionek (były już trzy takie loterie w krótkiej historii szkoły), wielki konkurs
z nagrodami na najlepszą klasową inscenizację bajki czy najpiękniejszy wystrój
wiosenny. Wygranie takiego konkursu, to sprawa honoru każdej klasy - choć często sale
lekcyjne i korytarze przypominają raczej plenery malarskie czy galerie "sztuki
dowolnej", to uczniowie i nauczyciele są zachwyceni. Co roku SU przyznaje uczniom
mającym trudności finansowe zapomogi pieniężne, najczęściej w związku z imprezami
typu półmetek, studniówka czy wycieczki szkolne. Tradycją stały się wycieczki -
nagrody dla pracujących w Samorządzie, finansowane w całości lub znacznej części z
własnych funduszy SU (był trzydniowy wyjazd do Zakopanego, do operetki krakowskiej na
spektakl "Skrzypek na dachu", do Krynicy, było kilka jednodniowych i
dwudniowych rajdów po Beskidzie Wyspowym i Gorcach). Absolwentom szkoły pracującym w SU
koledzy fundują nagrody książkowe. Oprócz zabaw wpisanych w szkolną tradycję
organizowane są płatne symbolicznie dyskoteki dla młodzieży. Prowadzona jest tzw.
stała działalność na terenie szkoły: organizacja i kontrola dyżurów uczniowskich,
systematyczne prowadzenie dokumentacji: kronika SU, księga protokołów, księga
skarbnika, dokumentacja związana z działalnością sklepiku (zeszyt utargów, księga
rachunków), gazetka szkolna, losowanie "szczęśliwego numerka", usługi
kserograficzne i obsługa radiowęzła, który został w połowie sfinansowany z funduszy
SU. Ważnym miejscem w szkole jest klub uczniowski "Kafejka" urządzony i
wyposażony przez samych uczniów i regularnie przez nich odnawiany. Nazywamy go czasem
biurem Samorządu. Mieści się tam również dobrze wyposażony sklepik ze sprzętem
służącym do przygotowywania naszego specjału - zapiekanek. Działalność naszego SU
jest nieodłącznie związana z gospodarowaniem pieniędzmi. Młodzież uczy się uczciwie
zdobywać fundusze i mądrze je wydawać. Sądzę, że to istotny element w wychowywaniu
do pełnienia w przyszłości ważnych ról społecznych. Samorząd Uczniowski pomaga
rozwiązywać problemy wychowawcze. Stosujemy czasem wobec winnych niewłaściwego
zachowania tzw. metodę korczakowską: rozmowę z rówieśnikami, w naszym wypadku - z
członkami SU na temat danego incydentu. Przekonaliśmy się kilkakrotnie, iż taka
rozmowa jest skuteczniejsza, niż upomnienia i kary nauczycielskie. Członkowie SU
angażują się również w przygotowanie imprez i uroczystości gminnych oraz
parafialnych (np. udział w turnieju gmin w ramach programu telewizyjnego TU i TAM oraz
przeprowadzenie i opracowanie wyników ankiety dot. sukcesów i porażek władz gminnych,
gminna loteria fantowa z okazji "Urodzin Żegociny", peregrynacja kopii obrazu
Matki Bożej Częstochowskiej i wiele innych).
Fundusz Stypendialny
W ubiegłym roku szkolnym Samorząd Uczniowski został współtwórcą
wielkiego dzieła w naszej szkole: Funduszu Stypendialnego dla studentów I roku studiów
magisterskich stacjonarnych - absolwentów naszego Liceum. Analizując losy naszych
absolwentów stwierdziliśmy, że zdarzają się przypadki rezygnacji ze studiów po
jednym czy dwóch miesiącach, z przyczyn finansowych. Stąd zrodził się pomysł
utworzenia Funduszu Stypendialnego, z którego do tej pory skorzystały trzy studentki.
Przedstawiciele SU pracowali przy powstawaniu regulaminu Funduszu, są członkami komisji
przydzielającej stypendia oraz, co najważniejsze, zabiegają o pieniądze na ten cel.
Rozsyłają pisma do potencjalnych sponsorów, redagują podziękowania. 21 marca 2002 r.
zorganizowana została w szkole loteria fantowa z bardzo atrakcyjnymi nagrodami, których
dostarczyli pozyskani przez Samorząd sponsorzy: miejscowi przedsiębiorcy, księża,
nauczyciele i sami uczniowie. Dochód z loterii zasilił konto Funduszu. Dzięki temu
będziemy mogli w przyszłym roku akademickim pomóc kolejnym trzem osobom.
Pozytywny odbiór kolejnych przedsięwzięć Samorządu jest najlepszą weryfikacją ich
przydatności i celowości oraz czynnikiem motywującym do wdrażania w życie nowych
pomysłów. Uważam, że nasz szkolny Samorząd odnosi sukcesy. Nie chodzi tutaj o wysokie
miejsca w różnorakich rankingach ale o znaczenie Samorządu Uczniowskiego w
społeczności szkolnej, o stopień zaangażowania młodzieży w pracę społeczną, o
liczbę uczniów chcących pracować w SU, o różnorodne formy pracy, o coraz ciekawsze
pomysły, wreszcie o opinie na temat naszej pracy, które są dla nas kryteriami sukcesu.
Rola opiekuna SU
Można zastanawiać się nad celowością sprawowania takiej funkcji.
Młodzież przywiązuje wielką wagę do pojęć: samodzielność, samorządność,
możliwość podejmowania decyzji. Jest to rzecz zrozumiała. Młode pokolenie zawsze
próbuje zmieniać, ulepszać świat, niechętnie przyjmuje tradycyjne, sprawdzone wzorce
działania, jeżeli są one bezdyskusyjnie narzucane. Jednocześnie młodzi ludzie chcą
dokładnie wiedzieć, gdzie leżą granice ich kompetencji. Nie lubią, a z czasem
lekceważą tych wychowawców (w szerokim, wykraczającym poza środowisko szkolne
rozumieniu tego pojęcia), którzy są niezdecydowani, zmieniają zdanie w istotnych
sprawach, mówiąc inaczej, zmieniają reguły gry w trakcie jej trwania. Rola opiekuna SU
polega na dyskretnym sterowaniu pracą młodzieży. Opiekun nie jest pomysłodawcą, lecz
łowcą i współselekcjonerem pomysłów, nie jest wykonawcą lecz doradza, jak wykonać
dane zadanie, nie narzuca swojego zdania, lecz tak próbuje je przedstawić, aby
młodzież, po ewentualnej weryfikacji, przyjęła je jako własne. Czasem nawet należy
pozwolić na błąd - porzekadło "najlepiej uczy się na własnych błędach",
w wielu sytuacjach świetnie się sprawdza. Opiekun SU musi wyzwolić się z roli
wszechwiedzącego mentora, w którą wciąż tak chętnie wchodzi wielu nauczycieli.
Narzucanie gotowych rozwiązań niewiele uczy, a już na pewno nie uczy samorządności -
wręcz przeciwnie: budzi ospałość, nie zobowiązuje do odpowiedzialności, gdyż
młodzież nie identyfikuje się z danym zadaniem, a czasem rodzi bunt. Młody człowiek
bywa niecierpliwy toteż nie będzie zainteresowany wykonywaniem zadań, które nie
przynoszą widocznych i w miarę szybkich efektów. I wreszcie każdy człowiek, nie tylko
młody, oczekuje sprawiedliwej oceny swojej pracy oraz pochwały mobilizującej do
dalszych, twórczych wysiłków.
Ta dzisiejsza młodzież ...
Obserwując zaangażowanie w pracę i entuzjazm moich uczniów
stwierdzam, iż nie jest prawdą, że dla współczesnej młodzieży nie liczą się takie
pojęcia, jak patriotyzm, "mała ojczyzna", że młodzi wstydzą się wiejskiego
pochodzenia, że najważniejsze są dla nich wartości materialne. Są tacy sami, jak my
byliśmy kiedyś, są tak samo wrażliwi, pełni ideałów. Dochodzę do smutnych
wniosków, że dorosłość "psuje" człowieka. Może dlatego tak łatwo
mieszamy biel z czernią i wszystko widzimy szaro, jakże często narzekając: "ta
dzisiejsza młodzież ...". Mamy tendencje do uogólnień, uśredniania. Może
młodzieńcze bunty to obrona przed zacieraniem kontrastów? W sytuacjach gdy uczniowie
podejmują mądre decyzje, gdy można się cieszyć ze wspólnych osiągnięć, pozostaje
mieć nadzieję, że zaprocentuje to kiedyś w ich życiu, że będą odporniejsi na
porażki, a sukcesy nie spowodują zbytniej pewności siebie, która bywa hamulcem
wszelkich twórczych poczynań.
Teresa Stachoń - opiekun SU w Żegocinie
|